Aletheia ściśle wiąże się z poszukiwaniem drogi, wskazówek do życia, rozumienia siebie samego i otaczającego świata, odkrywaniem prawdy. Od razu wyjaśnię, że nie jestem w posiadaniu ani prawdy, ani zestawu ćwiczeń, których wykonanie przyniesie określone rezultaty. Byłoby to zbyt proste, a nawet niebezpieczne. Teksty, które zamieszczam są tylko pewną propozycją, oraz mogą stanowić dla Ciebie rodzaj inspiracji. Bardzo ważne wydaje mi się, odszukiwanie w życiu własnych  odpowiedzi, wsłuchanie się w siebie oraz odnalezienie własnego głosu. Do tego będę starał się tutaj stale zachęcać.

„Odszukanie swojej drogi” we współczesnych społeczeństwach stało się problematyczne. Pomija ono pewne systemowe i strukturalne, społeczne uwarunkowania, w których żyjemy. Zbyt często hasło to ukrywa nierówności społeczne, sprawiając tym samym wrażenie, że możliwość samorealizacji jest dostępna ludziom na świecie w równym stopniu. Zostało ono również zagospodarowane i przerobione przez branżę medialną, reklamową oraz rozrywkową. W związku z tym jest nieraz tak spłaszczone, że wiele osób uznaje to już za banał, coś co nie jest godne uwagi. Gdyby dzisiaj Sokrates wyszedł na ulicę i zapytał przechodnia „czym jest prawda? Czy chciałbyś ją poznać?”, ów przechodzień mógłby odpowiedzieć „owszem, a ile to będzie trwało i ile będziesz kosztować? Wyobrażam sobie, że Sokratesowi, który usłyszał by taką odpowiedź najpierw zakręciło by się w głowie, potem by powiedział „biedny człowieku, o czym ty mówisz?”, a następnie pomyślałby, że sofiści (płatni nauczyciele jego czasów) są groźniejsi niż mu się wydawało.

Inne szukanie drogi mam więc na myśli. Świadoma droga to docenienie naszej codzienności, ale również otwarcie się na to co ją zakłóca. Są doświadczenia, o których nieustannie przypominali mędrcy wszystkich czasów. Świadczyłoby to o tym, że nie tylko kultura, ale jako ludzie sami w sobie mamy tendencje do ich marginalizowania.  Są to na przykład doświadczenia życia we wszechświecie oraz świadomość własnej śmierci. Myślę, że są one tak bardzo pomijane i niechciane, ponieważ ostatecznie unicestwiają poczucie naszej ważności. Naszym pierwszym odruchem jest odsunięcie tego co niewygodne, niezgodne z naszym wyobrażeniem. Poczucie ważności jest jednak tym co potrafi nas zamknąć na tajemnicę życia. Mimo naszego uporu, aby  trwać przy określonym patrzeniu na siebie, na innych ludzi, czy na świat jesteśmy jednak z niego systematycznie wybijani. Coś stale zakłóca nasze poczucie pewności. Mogą to być sny, symptomy fizyczne,  wewnętrzny głos, relacje, kryzys ekonomiczny, epidemia czy śpiew ptaka za oknem. Wszystko może rzucić nam wyzwanie.

W Teajecie Sokrates sam o sobie powie, że jest atopos, to znaczy, kimś kto zbija z tropu. Świadomie przyjmuje on postawę niewiedzy, dzięki czemu potrafi wykazać również niewiedzę innych. Jest burzycielem ustalonego, wewnętrznego porządku. Jest jak bąk, który drażni swoich słuchaczy. Rozmówca Sokratesa traci pewność swojego przekonania o sobie i świecie, zaczyna wątpić, czuje się zagubiony. I tu następuje decydujący moment. Odsłania się nowa rzeczywistość, prawda (Aletheia). Nie jest ona jednak przekazana, lecz narodzona z wnętrza. Człowiek kieruje się do środka, szuka odpowiedzi w swojej duszy. Sokrates pomaga przyjść prawdzie na świat.

„Sokratesem”, może być wszystko, co nas zbija z tropu, wszystko co napotkamy na naszej drodze. Sokrates czeka za rogiem, w tramwaju, korporacji, w domu, w lesie, w dzień i noc.  Jest wszystkim co nas zaskakuje, o ile tylko nie odwrócimy się od niego plecami, nie trzaśniemy drzwiami.

Teksty tu zamieszczane są wyrazem mojej ciekawości życia, świata i ludzi, zaproszeniem do drogi i wspólnych poszukiwań, próbą otwarcia się na nieznane, zachętą do zbijania i bycia zbijanym z tropu.